Kup teraz na Allegro.pl za 619 zł - GRA O TRON 1-8 Cały serial [33 Blu-ray] LEKTOR PL (9283563068). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect!
Kup teraz na Allegro.pl za 337,98 zł - GRA O TRON SEZON 8 [4xBLU-RAY 4K]+[4XBLU-RAY] (12714691127). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect!
Gra o tron. Pieśń Lodu i Ognia. Tom 1. Wydanie serialowe - Opinie Na liście znajdują się opinie, które zostały zweryfikowane (potwierdzone zakupem) i oznaczone są one zielonym znakiem Zaufanych Opinii. Opinie niezweryfikowane nie posiadają wskazanego oznaczenia. Zobacz jakie opinie mają użytkownicy o produkcie Gra o tron. Pieśń
Film Blu-ray Gra o tron. Sezon 8 (6 Blu-ray 4K, steelbook) ⏩ - już od 313,00 zł recenzje i opinie, porównanie cen w 4 sklepach ⏩ Zobacz najlepsze Fantasy w kategorii Filmy Blu-ray na Ceneo.pl
. "Gra o tron" oberwała za ostatnie sezony właściwie od każdego, kto żyw i lubi fantastykę. Mimo to, na liście najlepiej ocenianych produkcji tego typu w historii wciąż nikt nie zdołał pobić serii HBO. Można odnieść wrażenie, że najlepsze seriale fantasy jakby zatrzymały się na innej epoce. Znajdziemy tu ponadto znacznie więcej animacji takich jak "Death Note" i "Arcane" niż aktorskich ostatnim czasie można odnieść wrażenie, że wszystkie najlepsze seriale fantasy należą już do bardzo odległej przeszłości. "Władca Pierścieni" i "Gra o tron" wydawały się zwiastunem pięknych czasów dla gatunku, ale zarysowana przez nich obietnica nie spełniła się. Zrobić świetne fantasy jest po prostu diabelnie trudno i od lat prawie nikomu się to nie udało. Gdy patrzymy zaś na nadchodzące seriale takie jak "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" czy "Wiedźmin: Rodowód krwi", to niełatwo patrzeć z optymizmem w przyszłość. Najlepsze seriale fantasy w historii - ranking TOP: Dlatego w sumie może dobrze, że przy okazji poniższego rankingu przyjrzymy się ostatnim kilkudziesięciu latom gatunku. Jakie seriale fantasy zostały w pamięci widzów? Dlaczego "Gra o tron" nadal dominuje, choć tyle osób zdaje się jej obecnie nie cierpieć? Czemu większość najwyżej ocenianych tytułów z tego gatunku to animacje? Wszystkie te pytania brzmią naprawdę interesująco i nie mają tak do końca jednoznacznych większej jasności warto zresztą wytłumaczyć, w jaki sposób powstał nasz top. Znajdziecie w nim tylko i wyłącznie produkcje, które zostały oznaczone jako "fantasy" na obu popularnych agregatorach ocen. Średnia wyliczona przez Filmweb i ta widoczna na IMDb zostały następnie połączone w jedną. Aby ranking zachował pełnię powagi, pod uwagę brałem seriale, które na Filmwebie oceniło ponad 5 tys. osób a na IMDb ponad 8 22-12 (połączona średnia z portali Filmweb i IMDb): Amerykańscy bogowie - Średnia: 7,6Grimm - Średnia: 7,65Czysta krew - Średnia: 7,65Przygody Merlina - Średnia: 7,65Pamiętniki wampirów - Średnia: 7,7Umbrella Academy - Średnia: 7,7Spongebob Kanciastoporty - Średnia: 7,7Wiedźmin - Średnia: 7,75Pozostawieni - Średnia: 7,85Loki - Średnia: 7,95Lucyfer - Średnia: 8 11. The Originals Horror i fantasy to dwa gatunki, które przenikają się wyjątkowo często. Wiele osób nie do końca uznaje jednak opowieści takie jak "The Originals" za fantastykę. Co też siłą rzeczy ograniczyło ich szanse w tym rankingu. Nadawana w latach 2013-2018 produkcja stacji The CW opowiada o Klausie, najstarszym wampirze na świecie i jego rodzeństwie. Grupa przybywa do stworzonego przez nich wiele wieków wcześniej Nowego Orleanu i rozpoczyna walkę o władzę w mieście. Co ciekawe, "The Originals" jest jednym z najlepiej ocenianych spin-offów w historii. Jego fabuła jest bowiem pośrednio powiązana z inną popularną serią pt. "Pamiętniki wampirów".Średnia: 8,1 10. Naruto "Naruto" to najprawdopodobniej najpopularniejsze anime w historii zaraz po "Dragon Ball Z". Produkcja opowiada historię tytułowego chłopaka, który pragnie zostać ninją i bronić swojej wioski. Młodzieniec osiąga swój cel i rozpoczyna zupełnie nowy rozdział w swoim życiu. Nie wie jeszcze, że życie ninjy jest zdecydowanie trudniejsze, niż sądził. A na świecie nie brak wojowników tak potężnych i bezwzględnych, że zwykli ludzie nie mogą się z nimi mierzyć. Komiks Masashiego Kishimoto zachwycił miliony widzów, a późniejsze anime niemal własnoręcznie doprowadziło do globalnego boomu na japońskie 8,15 9. Carnivale Trwający dwa sezony serial "Carnivale" jest jednym ze starszych na tej liście (nadawano go w latach 2003-2005) i można odnieść wrażenie, że świat trochę już o nim zapomniał. Produkcja rozgrywa się w czasach Wielkiej Depresji w Stanach Zjednoczonych i opowiada o grze między przedstawicielami Nieba i Piekła. Zupełnie niespodziewanie w ten pojedynek wmieszani zostają pewien chłopiec z farmy w Oklahomie i charyzmatyczny pastor. Osoby, które nie miały wcześniej okazji zapoznać się z "Carnivale", mogą to zrobić za sprawą usługi HBO 8,2 8. Naruto: Shippuden "Naruto" bezsprzecznie był najpopularniejszą mangą i anime swojej generacji. Nawet w tempie jednego rozdziału na tydzień Masashi Kishimoto nie miał jednak szans na tyle wyprzedzić serialu, by ten mógł bez przeszkód podążać wytyczoną przez komiks ścieżką. A to oznaczało konieczność wyprodukowania olbrzymiej liczby tzw. filleru, czyli niekanonicznych odcinków rozgrywających się poza głównym wątkiem. Widzów animacji czekał zresztą na tyle długi rozbrat z prawdziwą historią tytułowego bohatera (odcinki od 136 do 219 to fillery), że zdecydowano o zrobieniu de facto osobnej produkcji."Naruto: Shippuden" wraca do bohaterów po dwóch i pół roku przerwy. Główny wątek kręci się wokół prób uratowania Sasuke i sprowadzenia go z powrotem do Wioski Ukrytej w Liściach. Bardziej istotna staje się też przestępcza organizacja Akatsuki, która poluje na ninjów mających w sobie zapieczętowaną moc ogoniastych bestii. Takich jak właśnie 8,4 7. One Piece "One Piece" to ostatni z tytułów Wielkiej Trójki magazynu "Shonen Jump", którego historia wciąż trwa. Dość powiedzieć, że samo anime, które przecież nie obejmuje jeszcze całej opowieści z komiksów, doczekało się już ponad tysiąca odcinków. Wejście w ten świat po tylu latach nie jest więc czymś łatwym, ale nie brakuje osób podejmujących wyzwanie. Przede wszystkim dlatego, że ta rozgrywająca się w niesamowitym i fantastycznym świecie piracka opowieść ma w sobie olbrzymią dawkę humoru, wzruszeń i ekscytujących 8,5 6. Death Note "Death Note" (przedstawiany też niekiedy ze spolszczonym tytułem "Notatnik śmierci") opowiada historię genialnego licealisty Lighta Yagamiego. Chłopak natrafia na tytułowy notatnik, który zapewnia mu moc boga śmierci, o ile tylko pozna prawdziwe imię i nazwisko swojej ofiar. Yagami postanawia wykorzystać ją do stworzenia idealnego świata, gdzie nie będzie więcej zbrodni i występku. Na jego drodze staje jednak genialny detektyw znany tylko pod pseudonimem 8,65 5. Shingeki no Kyojin "Atak Tytanów" zadebiutował w 2013 roku, więc nieco później niż najpopularniejsze na Zachodzie japońskie fantasy. Doczekał się jednak sławy porównywalnej do tej, jaką cieszyły się "Bleach", "Naruto" czy "Fairy Tail". "Shingeki no Kyojin" rozgrywa się w brutalnym i nieprzyjaznym świecie, gdzie ludzie stali się niczym więcej jak pożywieniem dla krwiożerczych Tytanów. Głównym bohaterem serii jest młodych chłopak imieniem Eren, który żyje w podobno ostatniej ludzkiej cywilizacji skrytej za trzema potężnymi 8,7 4. Fullmetal Alchemist: Brotherhood Nikogo nie powinno raczej dziwić, że "Fullmetal Alchemist: Brotherhood" jest najlepiej ocenianym anime fantasy w historii. Bazująca na mandze Hiromu Arakawy produkcja opowiada o dwóch braciach, którzy po śmierci ukochanej mamy postanawiają przyzwać ją do życia za pomocą alchemii. Eksperyment kończy się wielką katastrofą i kosztuje Alphonse'a Elrica jego ciało, a Edwarda jedną rękę i nogę. W celu odzyskania swojej straty bracia postanawiają odnaleźć legendarny kamień filozoficzny. Nie wiedzą jeszcze, że tym sposobem wplączą się w olbrzymi spisek sięgający najważniejszych ludzi w całym 8,75 3. Awatar: Legenda Aanga "Awatar: Legenda Aanga" to jeden z tych seriali, które w teorii były przeznaczone dla dzieci, ale szybko podbiły serca widzów bez względu na ich wiek. Opowieść o czterech narodach panujących nad żywiołami okazała się niezwykle emocjonująca i wciągająca, a sam świat w niezwykle mądry sposób połączył elementy kultur Wschodu i Zachodu. Sequel "Legendy Aanga" nie doczekał się równie wysokich ocen (o filmie M. Night Shyamalana nawet nie wspominam), ale nie mam wątpliwości, że jeszcze kiedyś powrócimy do tego uniwersum. I nie mówię tutaj o aktorskiej produkcji przygotowywanej przez Netfliksa, bo ona akurat budzi sporo 8,8"Arcane" to najnowszy z tytułów w rankingu, ale jego pozycja nie budzi najmniejszych kontrowersji. Francuska animacja dostępna na Netfliksie jest bez dwóch zdań najlepszym fantasy wypuszczonym na małym ekranie w ciągu ostatnich kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu miesięcy. "Arcane" zaczerpnęło swój świat i część bohaterów z uniwersum "League of Legends", ale opowiada historię wolną od zewnętrznych wpływów i dzięki temu jednocześnie niezwykle emocjonalną. Cały świat trzyma więc kciuki, żeby 2. sezon był co najmniej tak samo dobry jak wprowadzenie w życie Vi, Jinx, Jayce'a i innych mieszkańców 8,8 1. Gra o tron Lata mijają, krytycznych opinii o finałowych sezonach wciąż przybywa, a mimo to "Gra o tron" pozostaje najlepiej ocenianym serialem fantasy. Muszę przyznać, że jest to dla mnie swego rodzaju zagadka. Niewiele seriali w historii cieszyło się taką popularnością jak ta produkcja fantasy, ale przecież upadek z wysoka jest podobno najboleśniejszy. A "Gra o tron" przecież upadła i to w dosyć spektakularny widzowie nie zmienili swoich ocen z gapiostwa lub lenistwa? Może wciąż chcą w ten sposób docenić oryginalne sezony, w jakimś sensie "prawdziwą Grę o tron"? Trudno powiedzieć, ale brak nowych, mocnych aktorskich seriali fantasy świadczy też o porażce dziedzictwa "Władcy Pierścieni" oraz "Pieśni lodu i ognia".Średnia: 9 Najlepiej oceniane seriale fantasy - "Wiedźmin" poradził sobie dużo gorzej od "Gry o tron". Na podstawie powyższych wyników da się zauważyć, że widzowie raczej nie przepadają za najnowszymi produkcjami z tego gatunku. Globalne hity takie jak "Wiedźmin" czy "Koło czasu" po prostu nie dostają takich ocen jak produkcje anime sprzed lat czy nawet "Gra o tron". Czyżby można już było mówić o kryzysie fantastyki na małym ekranie?*Tekst oryginalnie opublikowany w maju.
Michael McElhatton, który w "Grze o tron" odegrał Roose'a Boltona wyjaśnia, dlaczego nie skusił się na obejrzenie 8. sezonu serialu. Aktor nie pozostawia złudzeń – zniechęciła go fala krytyki. 17 kwietnia mija dekada od premiery "Gry o tron". Z okazji "żelaznej rocznicy" serial powraca na języki. Czy przywróci mu to choć trochę dawnego zainteresowania i szału? Cóż, pierwsze odradzające się po dwóch latach ciszy uczucie to jednak niesmak wywołany 8. sezonem. Wypuszczony przez HBO nowy zwiastun ostatniej serii wywołał falę krytyki ze strony widzów, a teraz swoje dokłada aktor, który grał Roose'a Boltona. Gra o tron: Michael McElhatton nie widział 8. serii Michael McElhatton dołączył do grona członków obsady, którzy przyznali, że nie widzieli jeszcze finałowej części serialowej ekranizacji "Pieśni Lodu i Ognia". Wcześniej mówili o tym otwarcie Sophie Turner, Thomas Brodie-Sangster i Dean-Charles Chapman. – Nie oglądałem go. Wiecie, nie widziałem ostatniego sezonu. Zawsze oglądałem odcinki z małym opóźnieniem, byłem nimi absolutnie zachwycony, ale nie wyczekiwałem z niecierpliwością [finałowej serii]. Zapewne kiedyś ją obejrzę, ale miała tak strasznie recenzje, nie? To znaczy, naprawdę byłem rozczarowany – mówi aktor w rozmowie z brytyjską gazetą Daily Express. "Gra o tron" (Fot. HBO) Jak dodaje, raczej nie porzucił serialu na zawsze, ale na razie nie chce do niego wracać. – Taka szkoda. Ale kiedyś to obejrzę. Na razie jednak nie widziałem, widziałem wszystko do końca 7. sezonu. Jak tworzyć coś tak wielkiego, tak oryginalnego i tak nowego przez osiem sezonów? W końcu coś musi nawalić. W pewnym sensie, może byłoby lepiej, gdyby się skończyło na siedmiu sezonach – dodaje. Dwa ostatnie sezony serialu były oparte na rozmowach showrunnerów Dana Weissa i Davida Benioffa z George'em Martinem, zabrakło natomiast materiału źródłowego w postaci książek. Ten brak widoczny był w licznych dziurach i złych wyborach fabularnych w serialu, stąd też fala krytyki, która pojawiła się po ostatnich odcinkach. Gra o tron dostępna jest na HBO GO
Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres o tron” to serial, którego popularność wykracza poza zwyczajne normy. Na całym świecie są dziesiątki tysięcy fanów sagi George'a Martina i produkcji HBO. Nie powinno dziwić, że tyle osób nie zawsze będzie się zgadzać w ocenie różnych postaci, wydarzeń czy decyzji scenarzystów. Obecnego konfliktu związanego z oceną finałowego sezonu nie można jednak porównać z żadnym wcześniejszym. Jego skala jest ogromna, rozmaite spory da się zauważyć na każdym profilu czy forum dyskusyjnym fanów serialu. Kłótnie między wielbicielami „Gry o tron” da się też zauważyć pod niemal każdym tekstem czy wideo dotyczącym najnowszych oznacza to jednak, że dyskusje między fanami są czymś niewłaściwym. Każdy argument obu stron należy analizować osobno i brać pod uwagę, że każdy z nas inaczej odbiera dzieła kultury. Im bardziej dany serial jest popularny, tym więcej opinii na jego temat znajdziemy. Jednocześnie trudno ignorować fakt, że 8. sezon „Gry o tron” ma liczne problemy, przede wszystkim w warstwie scenariuszowej (szeroko pisałem o nich w innym tekście na Nawet przy tej okazji rozgorzał spór między komentującymi. O co najczęściej spierają się obie strony konfliktu? Postanowiliśmy to sprawdzić. Gra o tron sezon 8 - jakie argumenty przytaczają przeciwnicy i obrońcy finałowej serii? „Nikt nie ginie” kontra „kiedyś jedna śmierć wystarczała” Nie ma sensu udawać, że istotną częścią powabu „Gry o tron” nie był sposób, w jaki traktowała swoich bohaterów. Produkcja HBO przebiła się do powszechnej świadomości w chwili, gdy Ned Stark został pozbawiony głowy z rozkazu znienawidzonego króla Joffreya. A ogromną popularność zdobyła po Krwawych Godach. Dlatego śmierć postaci szybko stała się ważną częścią dyskusji o „Grze o tron”. Fani lamentowali, gdy ukochany bohater lub bohaterka pożegnali się z życiem, albo ochoczo świętowali, kiedy ofiarą morderstwa padali sezon już zdążył zebrać krwawe żniwo, a mimo to duża część fanów narzeka na ten aspekt ostatnich odcinków. Dlaczego? Obrońcy serialu wskazują, że najzwyczajniej w świecie zmieniły się oczekiwania widzów. Kiedyś przyjmowali zgon bohatera z szokiem i wściekłością, a teraz chcą ich jeszcze więcej. W tym argumencie jest trochę racji. Obraz całej serii w świadomości fanów zmienił się przez lata, zaś ochoczość w zabijaniu bohaterów u George'a Martina urosła wręcz do rozmiarów legendy. A przecież finałowy sezon musi być większy i bardziej efektowny, więc widzowie mają czasem nieracjonalnie wysokie problem leży jednak gdzie indziej. Rolą scenarzystów i reżyserów jest sprawić, by każdy moment akcji wydawał się wiarygodny i na swoim miejscu. Sens przyczynowo-skutkowy był kiedyś jedną z największych zalet „Gry o tron”, a w 8. sezonie zupełnie się gdzieś ulotnił. Bohaterowie podejmują nieracjonalne decyzje i często zachowują się wbrew swojemu charakterowi, tylko po to, żeby dopasować się do zamierzeń scenarzystów. Na najbardziej podstawowym poziomie nie ma nic złego w tym, że zginęli Jorah, Beric i Theon, a przeżyli Jon Snow, Jaime i Brienne. Gorzej, że każdy z wymienionych zgonów był zapowiedziany w sposób przeraźliwie oczywisty, a przeżycie nie zostało w racjonalny sposób wytłumaczone. Twórcy 8. sezonu po prostu pozbywają się postaci, które nie miałyby nic do roboty w kolejnych odcinkach. Od pewnego czasu nie zaskakują zabiciem kluczowych postaci, a zamiast tego sprzątają niepotrzebne wątki przed finałem. To ogromna różnica. „Gdzie jest realizm?” kontra „oglądacie fantasy ze smokami i nieumarłymi”. Jednym z najczęściej przytaczanych argumentów przeciwko ostatnim dwóm sezonom „Gry o tron” jest lawinowy spadek realizmu. Nie jest tak, że produkcja HBO nigdy nie miała z tym problemów, ale przez większość czasu starała się trzymać stosunkowo dużej dozy prawdziwości w funkcjonowaniu świata przedstawionego. Dla wielu był to ogromny plus tego serialu. W tym konkretnym przypadku trzeba jednak rozdzielić dwie rzeczy. Obecność fantastycznych stworzeń i wymyślonego kontynentu nie sprawia, że światem nie rządzą racjonalne zasady. Twórcy fantasy stawiają wręcz sobie zwykle za punkt honoru stworzenie własnego uniwersum ze ściśle ustalonymi takie smoki. Między ich portretem u Tolkiena i Martina są ogromne różnice. Dotyczą wielkości smoków, ich inteligencji, wyglądu i zdolności. Gdyby Drogon zaczął nagle mówić ludzkim głosem do Jona Snowa, to zburzone zostałyby wszelkie wcześniej stworzone zasady. Wydałoby się to widzom nie na miejscu. Podobnie jest z zasadami walki zbrojnej czy podróży po świecie. W „Grze o tron” od zawsze ignorowany był fakt, że fosa była w historii często wykorzystywanym elementem fortyfikacji zamku. Jej brak wokół Winterfell czy Casterly Rock nie niszczy jednak całkowicie immersji jest w przypadku dziwacznej strategii obrony siedziby Starków przed Innymi czy teleportowania się postaci w ostatnich dwóch sezonach serialu. Przede wszystkim dlatego, że podobne elementy pojawiają się zbyt często, dotyczą zbyt dużej liczby postaci i są ignorowane przez resztę. Dobrym przykładem jest tu Samwell Tarly. Jego niekompetencja w dziedzinie sztuki wojennej była we wcześniejszych sezonach często zauważana i komentowana przez inne postaci. Odkąd jednak urósł do rangi głównego bohatera i cieszy się dużą popularnością, to nagle walczy w pierwszej linii i przeżywa spotkanie z nieumarłymi. Choć przecież nie ma to za grosz sensu. „Showrunnerom przestało zależeć” kontra „nadal ogląda się to doskonale” Wpadki zdarzają się w każdej wielkiej produkcji. Nawet najbardziej dopieszczony kadr może mieć jakiś element, którego nie powinno na nim być. Zwłaszcza, gdy mówimy o tak ogromny przedsięwzięciu jak „Gra o tron”. Dlatego właściwie w każdym sezonie produkcji zdarzyło się kilka wizualnych pomyłek i błędów. Oczywiście trzeba wziąć też pod uwagę argument krytyków takiego delikatnego podejścia do tej sprawy, którzy zaznaczają, że mowa o dziele wartym miliony dolarów. I dlatego pomyłki takie jak kubek ze Starbucksa na planie są nie do przyjęcia. Daenerys Stormborn of House Targaryen, the First of Her Name, Queen of the Andals and the First Men, Protector of the Seven Kingdoms, the Mother of Dragons, the Khaleesi of the Great Grass Sea, the Unburnt, the Breaker of Chains, and Drinker of Pumpkin Spice Ira Madison III (@ira) 6 maja 2019 Wciąż ważniejsza od nich jest ogólna ocena wizualności serialu. A ta wciąż jest bardzo wysoka, mimo problemów z widocznością w 3. odcinku finałowego sezonu. Prawda jest taka, że pokazanie bitwy o Winterfell w taki sposób miało dwa główne cele. Po pierwsze pokazanie chaosu walki wręcz oraz desperacji bohaterów, ale również ukrycie problematycznych scen, które robione były „po taniości”. Mimo wszystko 8. sezon wciąż może się pochwalić kilkoma momentami, które absolutnie zapierają dech w piersiach. Inna sprawa, że argumenty przeciwko Davidowi Benioffowi i Weissowi dotyczą również jakości ich scenopisarstwa. A tu znowu kłaniają się problemy z wiarygodnością świata i dbałością o jego integralność. Problem bezsensowności działań Daenerys ma tu jednak nadal większe znaczenie niż fakt, jak na nazwisko miał Gendry. „Niczego nie wyjaśnili” kontra „Budzą wielkie emocje” i „Obejrzyjcie do końca” W tym miejscu mamy do czynienia do pewnego stopnia ze sporem rozumu i serca. W całym Internecie można się spotkać z dziesiątkami głosów, że dopóki dana osoba ogląda odcinek, to jest zadowolona. Im dłużej się jednak nad nim zastanawia, tym więcej problemów dostrzega. I tym bardziej jest zawiedziona, że tak mało zostało wyjaśnione. Pewna doza tajemniczości jest oczywiście potrzebna, ale choćby relacja między Branem i Nocnym Królem pokazuje, że w pewnym momencie to tłumaczenie nie wystarcza. Widzowie nie mieli nic przeciwko niejasnym motywacjom Białych Wędrowców, ale gdy doszło do spotkania między Trójoką Wroną a Nocnym Królem, to chcieli zobaczyć choć cień żywić się w dalszym ciągu nadzieją, że do końca padnie jeszcze kilka odpowiedzi, ale z każdym mijającym odcinkiem staje się ona coraz bardziej złudna. Showrunnerom produkcji wciąż udaje się rozbudzać emocje związane z pojedynczymi bohaterami, ale głównie z powodu ich wcześniejszych dokonań. Bo kto zrobił coś faktycznie istotnego i trwałego w tym sezonie? Jaime pasował Brienne na rycerza, Melisandre uratowała Winterfell, a Arya zabiła Nocnego Króla. Pozostałe postaci właściwie niczym się jeszcze nie wykazały. Możemy je lubić lub nienawidzić za przeszłe czyny, ale pod względem kreowania nowych wydarzeń finałowa seria również nie spełnia potrzeb widzów. „Kiedyś było lepiej” kontra „Niektórym nie dogodzisz” W tym wypadku mamy do czynienia z czysto subiektywnym argumentem po obu stronach. Oczywiście można przytaczać powody, dlaczego kiedyś „Gra o tron” była lepsza, ale pewnie znalazło by się też kilka stawiających w lepszym świetle ostatnie dwa sezony. A przy tym pojawiające się niezwykle często zdanie: „Niektórym nie dogodzisz. Mnie się podobało” nie jest w żaden sposób lepsze. Podobne nastawienie zabija bowiem wszelkie prawo do krytyki, a tego przecież nie chcemy, nawet jeśli jesteśmy fanami danej móc powiedzieć, że wytykanie twórcom serialu błędów sprawia, że z czasem mogą je oni poprawić. Ale przecież to nie do końca prawda. Po 7. sezonie „Gry o tron” nie brakowało krytycznych głosów, a mimo to finałowa seria roi się od podobnych błędów i problemów. Widać też, że wraz z premierą kolejnych odcinków 8. odsłony coraz więcej osób znajduje powody do niezadowolenia. Dla jednym ważniejszy będzie sposób, w jaki potraktowany został Duch, a dla innych łatwość, z jaką zginął nie można by stworzyć serialu idealnego, który pasowałby wszystkim widzom. Ale przecież „Gra o tron” nigdy nie była i nie miała być taką produkcją. Zawsze miała budzić konflikty, bo była bliska ludzkiemu doświadczeniu. W pewnym sensie największym dowodem na problemy serialu HBO nie jest zagorzałość sporu między zwolennikami i przeciwnikami 8. sezonu, ale raczej wzrastająca liczba osób, które zgadzają się co do jednego istotnego faktu - że coś przestało działać.
Contact About Jobs English Home Fire Engines Equipment vehicles Pump Engines Mobile Water Supply Systems Turntables Tank vehicles Specials Crashtenders Command vehicles Diver vehicles Forest Fire Fighting vehicles Medical Intervention Ambulances Emergency Rescue Police Intervention vehicles Office vehicles Riot Control vehicles Dog Brigade Utility Vehicles Alu & Plywood Boxes Double cabs Mobile Workshops Services News Blog Hello there! Don't have any widgets yet? Don't worry. Just go to your Widgets Settings to add some widgets here. © Somati Vehicles. All rights reserved.
gra o tron sezon 8 opinie